Informacje o wystawie:
Cykl preznetowany na wystawie jest zbiorem fotografii wybranym z innych realizowanych
cykli, razem tworzy spojna opowiesc o czlowieku, zostawiac kazdy preznetowany kadr
`bez odpowiedzi`. Fotografie powstaly w latach 2004-2006 w róznych zakatkach Europy.
Informacje o autorze:
Marcin Plonka - urodzony w 1986 roku w Lancucie, obecnie student Akademii Sztuk Pieknych we Wroclawiu na wydziale grafiki. Fotografia zajmuje sie od kilku lat, ma za soba indywidualna wystawe fotograficzna "Street Life".
Tekst o wystawie autorstwa Natalii Markowskiej, studentki Historii Sztuki, Uniwersytetu Wroclawskiego:
Na poczatek maly test, prosze przypomniec sobie jedno wyjatkowe zdjecie które bardzo nas poruszylo, wywalalo bardzo skrajne emocje i dalo do myslenia...
Czy jest ono czarno-biale? Tak? Dla 95% osób którym zadaje sie to pytanie takie ono jest..
Czarno biale zdjecia, jak wiele innych które czesto ogladamy na wielu wystawach, czy jest w nich cos specjalnego? A jednak... wystarczy spojrzec przez chwile na kazde z nich by odnalezc w nich niespotykana dawke emocji która bardzo rzadko udaje sie okazac na tego typu fotografiach. Wszystkie fotografie sa utrzymane w konwencji klasycznego Street Photos, nawiazuja forma do nurtu fotografii humanistycznej wyprowadzonej przez slynnego Henry`ego Cartier-Bressona czy Roberta Doisnau. Wielka dawka emocji zawarta na fotografiach nie jest czyms nowymi, jednak ten cykl wyróznia sie jednym, nie zostal wykonany w czasie zadnej wojny, w miejscach gdzie ból i smutek widoczne sa na kazdym miejscu a tematy spoleczne az same nasuwaja sie przed obiektyw aparatu. Wnikliwe oko fotografa i niesamowity refleks, umiejetnosc czekania na decydujacy moment zarejestrowaly intrygujace sceny w miejscach dobrze znanych, w normalnej przestrzeni publicznej gdzie codziennie toczy sie zycie setek ludzi. Autor bawi sie z nami podsuwajac swoim subiektywnym spojrzeniem pewne skojarzenia jednak po wnikliwym zanalizowaniu materialu, fotografie przewracaja nasze stereotypowe myslenie na niektóre tematy do góry nogami. Material daje do myslenia, oddzialywaja na widza pobudzajac go odnajdowania prawdziwego sensu zawartego w glebi obrazu. Sam autor zostawia je bez komentarza, twierdzac ze nie chce narzucac swojego toku myslenia, zastawiajac pewna dawke uniwersalnosci w swoich pracach. Kazdy patrzy bowiem inaczej i kazdy zobaczy co innego. Mówi ze wyraza sie obrazami a slowa pozostawia innym. Zalozenia wystawy to wywolac emocje poprzez pokazanie je na fotografiach, interpretacje to sprawa bardzo indywidualna wiec takie podejscie autora do zaprezentowanego cyklu jest jak najbardziej uzasadnione. Sam material jest bardzo mocny w swojej prostocie, brak tu powszechnej w obecnych czasach checi wyrazenia sie poprzez kolor lub zastosowania wszechobecnych efektów cyfrowych. Tutaj sztuki nie tworzy sie poprzez zastosowania chwytliwych i prowokujacych dzialan na gotowym obrazie, prób upiekszania i tworzenia czegos z niczego. W tym przypadku sila jest wnetrze obrazu, motyw, kadr, akcja zarejestrowana na klasycznej blonie fotograficznej. Co tez w erze fotografii cyfrowej jest ewenementem, widac ze autor dba równiez o koncowych wyglad swoich odbitek, korzystajac z magii fotografii srebrowej.
Wiele fotografii wyszlo bardzo symbolicznie, trojka bawiacych sie dzieci, skojarzenie oczywiste, dziecinstwo przynajmniej teoretycznie powinno byc czasem spokoju i pozbawionej problemów egzystencji, jednak wnikliwy obserwator dostrzeze smutne pozbawione zieleni otoczenie starych kamienic czynszowych. Czyzby stan utrwalony w ulamku sekundy trwal przez cale zycie tych dzieci, czy jest to tylko krótkotrwale wyrwanie sie z pozbawionego radosci zycia? Pytan mnozy sie jeszcze wiecej kiedy zobaczymy gdzie zdjecie zostalo zrobione: Bytom, miasto szczególnie pokryte bliznami szkód górniczych. Uczucia zawarte na tej fotografii zostaly skontrowane bardzo smutnym zdjeciem wykonanym w Swietochlowicach, jednym z kilku najbiedniejszych miast Polski. Widac ze autor chce zwrócic nasza uwage na poglebiajacy sie problem Slaska, zubozenia i powolnego degenerowania mlodego spoleczenstwa na tamtych terenach.
Na innych fotografiach widzimy bardzo wiele odniesien do problemów wspólczesnego spoleczenstwa, a zawlaszcza do zycia w miastach. Okreslenie `czlowiek w duzym miescie jest tylko cieniem i nic nie znaczacym elementem` bylo by zbyt banalne w okresleniu do tych fotografii. Autor zwraca tutaj uwage na cos innego, kazda osoba to inna historia zwiazana z nia. Historie tych wszystkich przypadkowych osób zdarzaja sie codziennie na kazdym kroku, wchodzimy w interakcje z innym osobami w sklepie, w tramwaju, zyjemy w spoleczenstwie.. Nigdzie indziej jak tylko w duzych miasta kazdy moze byc naprawde soba, sa w nich tak róznorodne spolecznosci ze wszyscy moga czuc sie wolni, sa zajeci wlasnymi sprawami nie baczac na innych, tak jak to bardzo rzadko bywa w malych spolecznosciach miejskich i wiejskich gdzie `kazdy o kazdym wszystko wie`. Szczególnie widac to na fotografii wykonanej we Lwowie, wiele twarzy, kazdy patrzy w inna strone, jest skupiony na sobie. Historia zawarta w tej fotografii jest bardzo intrygujaca, mozemy tylko domyslac sie co jest poza kadrem i czym pochlonieci sa bohaterzy tego spektaklu. Fotograf jest tutaj niewidziany, jest tylko obserwatorem, nie ingeruje w scene swoja obecnoscia co rzadko sie zdarza w fotografii.
Przekrój przez spoleczenstwo jest tutaj wiekszy, wiele tematów jest bardzo aktualnych. Otwarte granice, swiat coraz bardziej otwarty na imigrantów, jak pieknie ilustruje to fotografia wykonana na jednym z setek dworców kolejowych. Kazdy podarza w swoja strone, kazdy ma jakis cel. Gdzie podazaja ci ludzie? Kim sa? Co czuja? Czy cos sie zmieni? Dla jednych wyjazdy, dla drugich przyjazdy, dla kazdego podróz jest czym innym i budzi inne uczucia.
Starosc zostala tutaj potraktowana bardzo róznorodnie, zdjecia nie narzucaja nam tutaj zadnej jednej opinii i wywnioskowac mozna z nich z tylko ze wszystko jest tak róznorodne ze na nic i na zaden temat nie ma jednakowej odpowiedzi, jednego slowa która zwienczylo by jeden problem. Bardzo wyraziste w swojej wymowie jest zdjecie przedstawiajace starsza, widac schorowana osobe na tle wielkiego billbordu z piekna pin-up girl. Tyle slów zostalo powiedziane na ten temat, interpretacja problemu wydaje sie jasna, jednak czy próbujac wniknac w mysli autora to staral sie nam powiedziec? Nasuwa sie równiez inne spostrzezenie, motyw przemijania? Ile czynników na to wskazuje, billbord predzej czy pózniej stanie sie szary po czym zostanie zastapiony innym, tak samo jak aktorka klubu nocnego. A nagranie z widniejacej na scianie kamery CCTV zostanie skasowane nie dalej niz po miesiacu. Symbolika to jedno, lecz autor zacheca do odnajdowania historii, czy nie wazniejsza jest pamiec rodziny, przyjaciól, znajomych o osobie widniejacej na zdjeciu niz tylko tak wymierne czynniki jak piekno czy nawet sam poruszany juz setki razy motyw przemijania. Moze wcale nie chodzilo o przemijanie, lecz jednak o trwanie, ciaglosc mysli o tej osobie, o niezaprzeczalny fakt istnienia tej osoby w spoleczenstwie i sladu jaki w nim wywarla.
Analizowanie kazdej fotografii po kolei jest zadaniem dla kazdego widza, historii jest wiele, kazda historia mówi o czym innym, o bólu, smutku, zlosci ale tez milosci i radosci. To oczywiscie mozemy zobaczyc na Iszy rzut oka, jednak czy tak jest naprawde? Uniwersalnosc tych obrazów oraz obfitosc róznych spostrzezen jest ich sila, starajmy sie nie przechodzic obok zadnej fotografii obojetne.
|